5 minut o… Szymon Krużołek

Strona główna/Artykuły/5 minut o… Szymon Krużołek

Pytając o chęć odpowiedzi na kilka pytań w tym wywiadzie dostałem odpowiedź „Czy ktoś mnie jeszcze pamięta?”. Mam nadzieje że jest wiele osób które pamiętają lata świetności RSMŚl i klasy Cento w której jedno Seicento wyróżniało się wyjątkowo agresywnym stylem pokonywania zakrętów… Przemiły człowiek który nigdy się nie poddaje i dąży do celu z całych sił. Całą historia rozpoczęła się jednak klasycznie- Na początku był maluch… Szymon Krużołek po kilku latach nieobecności nie odmówił mojego zaproszenia i możecie dowiedzieć się nieco więcej o tym szybkim kierowcy, a czy wróci na trasy?

1.Na początku był maluch… Ta można określić początek Twojej rajdowej drogi? Czy jednak pomysł na starty zrodził się w innych okolicznościach?

Szymon: Oczywiście moja przygoda z rajdami zaczęła się od oglądarki Barbórki Cieszyńskiej. Po kolana w śniegu gdzie kibicowaliśmy z moim Tatą i dziadkiem przy sławnym Kościele w Kozakowicach – to było chyba w 96 albo 98 roku, potem było już z górki. Najpierw był Trabant z którego notabene powstał kabriolet potem sprezentowany od wujka maluch i tak zrodziło się zamiłowanie do rajdów. Dążenie do realizacji celów i spełniania marzeń z kumplem ze szkolnej ławki, który też jako pierwszy zasiadł na moim prawym fotelu. Ciągle kręciliśmy się blisko rajdów, początkowo jako kibic później już jako nowicjusz. W wieku 16 lat udało mi się zrobić prawo jazdy kat b1 i w miarę ówczesnych możliwości finansowych, głównie z pomocą najbliższych przygotować do pierwszych startów. I tak rozpoczęła się rajdowa przygoda od kręciołków i Kjs-ów na terenie Śląska.

2.AMK Ślązak czy standardowe KJS? Co na początku sprawiało Ci więcej radości z jazdy?

Szymon: Początkowo oczywiście Kjs. Wystartować w takiej zorganizowanej imprezie to było już coś żeby ubrać kask i pojechać na czas 🙂 To była dobra szkoła ale chciało się coś więcej, szybciej więc przyszedł czas na Tychy i AMK Ślązak.

3.Po maluchu przyszedł czas na Seicento i awans do RO. Licencje zrobiłeś w tym samym momencie co kilku innych kumpli z rajdów, to była wspólna akcja ataku na RO czy sam wcześniej zdecydowałeś o takiej rajdowej drodze?

Szymon: Pierwotny plan był taki, żeby zrobić licencje i zostać w maluchu ale pojawiła się okazja kupić przygotowanego Fiata Seicento grupy N i iść do przodu. Wspólnie z chłopakami zorganizowaliśmy się i jeden drugiego motywował do tego kroku by pójść w Puchar Cento więc tak też się stało 🙂

4.Twój styl jazdy Sejem był bardzo efektowny i pozytywnie odbierany przez kibiców. Jednak to nie przełożyło się na zbyt długą przygodę z RO. Co poszło nie tak?

Szymon: No masz racje, Seicento startowałem przez okres 5-ciu lat. Najpierw w RO czyli 3 liga następnie była licencja R1 i ówczesna 2 liga po czym ostatecznie Rajdowy Puchar Polski by móc pojechać Cieszynkę 🙂 Wiem, że mój styl raczej nie przypominał jazdy po sznurku tylko był to styl dość agresywny i często tyłem do przodu :))co często nie przekładało się na dobre wyniki, ale jednak kilka podium było:) Udało się osiągnąć dobre wyniki, kiedy ruszał Puchar Cento gdzie było nas bardzo mnogo na listach zgłoszeń. Razem z moimi kolegami i życzliwymi osobami postanowiliśmy stworzyć własny rajdowy zespół gdzie było nam łatwiej zaczynać od zera. W kwestii finansowej można było rozłożyć koszty czy podzielić się kwestiami organizacyjnymi. Tworzyliśmy zgrany zespół jednak na trasie Nasza 3-ka cięła się na ułamki sekund. Poza trasą zawsze mogliśmy liczyć na swoja pomoc, wsparcie i setki wspólnych godzin w garażu. Przed każdym startem mogłem liczyć na chłopaków i na moja rodzinę, która zawsze mnie wspierała i tolerowała moją nieobecność w domu oraz dopingowała podczas trwania imprez – dziękuje 🙂 Z czasem jednak klasa trochę ,,umierała” , przyszedł też czas na założenie rodziny i postanowiłem sprzedać Seja i na chwilę zawiesić kask na kołek. Ciągle jednak byłem i jestem blisko rajdów. Aktualnie jeżdżę jako mechanik z chłopakami z Rally Project , z którymi właśnie zaczynaliśmy przygodę z motor-sportem i tak nadal trzymamy razem:)

5.Który ze swoich występów uważasz za największy sukces?

Szymon: Ciężko mi stwierdzić jednym słowem, który sukces według mnie był największy bo z perspektyw czasu myślę, że sukcesem było startowanie i uczestnictwo w tej całej otoczce rajdowej 🙂 Maluchem to na pewno zdobycie V-ce mistrza w Beskidzkich Mistrzostwach kierowców amatorów oraz II-vice mistrz Mistrzostw Śląska kierowców amatorów. Sejem to chyba jednym z większych sukcesów było osiągnięcie mety w pierwszej Cieszynce , w której startowałem. Pamiętam odcinek Dobka, który chyba na zawsze zostanie mi w głowie 🙂 Szybkie spadania, wąska dróżka wokół drzew i my ….. na zdezelowanej zimówce 🙂 Pomimo tego udało się dojechać do mety na 4-tym miejscu w klasie. Było to spore doświadczenie, które dało nam to do myślenia i wyciągnięcia wniosków na kolejne starty i kolejne setki godzin w garażu na ,,uznawaniu” co by poprawić i ulepszyć.

6.Najciekawszy odcinek który pojechałeś?

Szymon: Kozakowice:) mogło by się wydawać że jeździsz tą droga kilka razy dziennie a jak przyjdzie pojechać ten odcinek na czas to prostka staje się wypluwającym łukiem, ale i tak udało mi się pojechać domowy odcinek podczas Cieszynki i chyba nie było źle 🙂 Teraz to jeżdżę te szybkie partie na rowerze z rodziną:) i opowiadam córce ze kiedyś, dawno temu tata tu ,,szedł” 😉 

7.Gdybyś teraz miał wybierać to wolałbyś starty sejem czy maluchem?

Szymon: Staram się żyć tak by niczego nie żałować. Nie patrzę na to co by było gdyby i nie żyje przeszłością raczej staram się planować co będzie niż zamartwić się nad tym co było 🙂 odpowiadając na Twoje pytanie nic bym nie zmienił w swoich rajdowych wyborach. Każda rajdówka dała mi bagaż doświadczeń i każdy start umożliwił mi poznanych sporo życzliwych osób . Maluch i Sej to były dwa odrębne etapy i ciężko jest wybrać co było lepsze.

8.Rajdowy idol?

Szymon: Bacznie śledzę starty i kibicuje Kajtowi. To mega pozytywny i utalentowany gość jednak gdy zaczynałem przygodę z motor-sportem to absolutnym idolem był Leszek Kuzaj. Zawsze fascynowała mnie jego jazda na limicie… pełnym limicie:) Miałem sporo plakatów na ścianach w swoimi pokoju czy garażu, nawet swojego Trabanta pomalowaliśmy w barwy ,,mocne” gość szedł o wszystko. Do dnia dzisiejszego często oglądam sławny filmik ,, five minus” na rajdzie Kormoran z 2003r

9.Zdradziłeś mi kiedyś swoje plany na przyszłość… więc otwarcie zapytam. Kiedy znowu zobaczymy Cię na odcinkach? 🙂

Szymon: A kiedy będzie w końcu jakiś rajd??:) Posiadam w garażu coś takiego małego i magicznego zwane potocznie maluchem:) które czeka na dokończenie i małą reaktywacje. To jest właśnie plan na powrót 🙂 A tak poważnie to faktycznie chciałbym wrócić do malucha. Razem ze szwagrem ciągle tworzymy coś w garażu czasem z różnym skutkiem:) Chciałbym wrócić i robię wszystko w tym kierunku żeby znów stanąć na starcie. Pytałeś czemu maluch ?? A czemu nie :))

10.Jaki jest Szymon Krużołek?

Szymon: Hmmm na takie pytanie to nie mi odpowiadać:) Osoby, które mnie znają twierdzą, że jestem raczej spokojny typem człowieka. W życiu wyznaję jednak jedną zasadę ,,Dopóki walczysz jesteś zwycięzcą ” i tego się trzymam.

Maj 9th, 2020|Kategoria: Artykuły|Tagi: , , , |

O Autorze: