5 minut o… Ola Przybyłek

Strona główna/Artykuły/5 minut o… Ola Przybyłek

Kiedyś niektórzy kierowcy uważali że kobieta w rajdówce przynosi pecha… na szczęście takie myślenie się już chyba skończyło a panie bardzo chętnie zasiadają na fotelu pilota i są w swoim fachu bardzo dobre. Jedna ze znanych pilotek odpowiedziała na kilka naszych pytań jak z jej punktu widzenia wyglądają rajdy. Zapraszam do poznania nieco bliżej Pani Oli Przybyłek 🙂

Niektórzy twierdzą że rajdy to „Męski” sport. Jednak mamy coraz więcej przedstawicielek płci pięknej w tym sporcie. Jak Ty trafiłaś na fotel pilota? Przypadek czy raczej pasja z dzieciństwa?

Wszystkiego po trochu. Kiedy byłam starszą nastolatką, wzorem silnej kobiety była dla mnie Martyna Wojciechowska. To był czas, kiedy Martyna współprowadziła z Maciejem Wisławskim Automaniaka, jeździła motocyklami, szybkimi autami, rajdówkami… 😉 myślałam wtedy: być jak ona….To tyle jeśli chodzi o marzenia. Z realnych rzeczy, to śledziłam poczynania rajdowców, żużlowców, śledziłam nowinki motoryzacyjne, zawsze gdzieś blisko motoryzacji. Rajdy wydawały mi się wtedy nieosiągalne dla zwykłego śmiertelnika. Pewnego dnia w moim poprzednim miejscu pracy zatrudniono informatyka. Najpierw okazało się, że mamy wspólnych znajomych, potem, że jeździ w rajdach na szczeblu amatorskim (głównie PPAiK – niestety nieistniejący już cykl imprez) i w zasadzie większość tych rajdów wygrywa. Pewnego dnia (Sebastian Dwornik) zaproponował mi przejażdżkę na prawym, a potem udział w Rally Sprincie (wtedy ta nazwa była zarezerwowana dla amatorskich imprez – jedna próba pokonywana 3-krotnie). Reasumując – trochę marzeń, trochę przypadku 😊

Jakie uczucie towarzyszyło Ci podczas pierwszego startu? Czy nadal czujesz to samo, a może jednak doświadczenie wiele zmieniło w podejściu do startów?

Podczas pierwszego startu? Miałam stresa 😉nie wiedziałam, jak to się robi 😛 ale jestem takim typem człowieka, który uczy się „w biegu” rzucany na głęboka wodę. Doświadczenie rajdowe dużo zmienia w podejściu do startów, z rajdu na rajd jesteś bardziej obyty z prędkością, procedurami, opisem, kolegami i koleżankami. Zawsze jest jakiś mały stres, człowiek chce wykonać swoją pracę jak najlepiej, bo wszyscy wiemy, że błąd czasami dużo kosztuje. Z dzisiejszej perspektywy, są to dwa różne rodzaje stresu.

Historia startów pokazuje że małe Fiaty CC/SC nie są Ci obce. Czy tak małe auto może dać satysfakcję z jazdy po startach w o wiele mocniejszych autach?

Ponownie, dwa tematy nie do porównania. Fiaty CC/SC to bardzo wdzięczne rajdówki. Prowadzą się zupełnie inaczej niż te „mocne” auta. Jazda w takim aucie daje dużo frajdy. Jeżdżąc z Kubą Sulejem, czasami wygrywaliśmy rajd w klasie o 0,4 sekundy. W klasie PCR sporo się działo, bardzo mile wspominam tamten czas. To był drugi sezon Kuby w Mistrzostwach Śląska, mój z resztą też. Naszym punktem odniesienia była bardzo doświadczona załoga Grzegorz Pasterak / Adam Gładysz (wiesz, zawsze porównujesz się z lepszymi 😉 ), prywatnie jedna z najbardziej pozytywnych załóg, jakie znam.

Zostając w temacie klasy CENTO. Angażujesz się w przywrócenie klasy PRC do Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Śląska. Jest nadzieja na powrót pełnych list startowych w RO dzięki takim tanim pucharom?

Hah, przesadziłeś 😊 Moje „zaangażowanie” to tylko wrzucanie postów w popularnym medium społecznościowym w celu zebrania opinii zawodników na prośbę osoby najbardziej zaangażowanej w reaktywację PCR – Adama Gładysza. Wiesz, chciałabym, żeby pucharowe klasy wróciły. Obecnie mamy trend: albo „generalka” albo nic. Efekt? Spójrz na RSMP, poniżej R2 ciężko znaleźć rajdówkę, jest ogromne ciśnienie na mega doinwestowany sprzęt, okazyjnie pojawi się mega zwariowany Rafał Pochłopień w Astrze lub Hondy w klasie HR. Inny temat, że z Peugeota 208 pucharówki już nie zrobisz…

Pomagasz również w akcji pt. Rajdowy Samochodowy Puchar Śląska SKJS. Myślisz że zawodnicy którzy spróbują startu w takich rajdach jak Wisła czy Barbórka Cieszyńska pójdą za ciosem i rozpoczną swoją przygodę ze startami w RO?

Myślę, że „wszystko ma swoje priorytety, niestety”. Jeśli ktoś rzeczywiście ma na siebie taki plan, żeby startować w rajdach okręgowych czy później w mistrzostwach Polski, to i tak to zrobi, bez względu na to, w jakich rajdach weźmie udział. Jeśli ktoś nie ma takiego zamiaru, „Barbórka” czy „Wisła” nic tu nie pomogą.

Wróćmy do Twoich startów. Który z Twoich występów wspominasz najlepiej?

Chyba nie ma takiego jedynego. O każdym moim starcie można by długo opowiadać, zawsze coś się działo, zawsze zostaje jakaś anegdota i wspomnienia.

Dlaczego ostatnie dwa sezony były tak skromne?

Złożony temat. Najpierw przeszkadzała praca, potem zdrowie, bywało i tak, że umówiłam się na rajd/cykl z jakimś kierowcą odrzucając propozycje innych. Ostatecznie do startu nie dochodziło z różnych powodów. Działa to tak jak w gronie znajomych, ktoś zaprosi Cię na kawę, raz, drugi, trzeci, Ty odmówisz raz, drugi, trzeci i… potem już Cię nikt nie zaprasza. Teraz zmieniam pracę i trudno jest mi się określić, jak to będzie wyglądało… „hierarchia wartości, obowiązki, przyjemności” 😉

Jakbyś miała wybierać… Starty w Czechach czy w Polsce? Jak porównasz atmosferę organizacji w obu krajach?

Umówmy się, na atmosferę pracują wszyscy, zawodnicy też, a może przede wszystkim. Tak, miałam okazję startować w obu krajach, zarówno w zawodach „amatorskich” jak i z licencją. Pierwsza moja myśl, to że u nas duch zabawy zabłądził. Przykład? W 2019 roku Rajd Wisły „leciał po tych samych odcinkach, co w roku 2018. Oj, pojawiały się komentarze na Facebooku typu „organizator się nie postarał, znowu te same odcinki” Mikulas Rally – 10 edycja, po raz 10 te same odcinki, które częściowo pokrywają się z Rally sprintem Kopna i z Rajdem Barum i jakoś nikt nie marudził, że jedzie te same odcinki po raz któryś (na upartego po raz 20). Zawodnicy i organizatorzy / obsługa pytali, jak nam się jedzie i czy wszystko w porządku. Jeśli chodzi o organizację rajdów w Polsce, trochę ich mam na swoim koncie. Podobnie jak u sąsiadów, zawsze można porozmawiać, doinformować się. Jasne, czasami coś nie zagra. Życie. Jeśli ktoś chce się czegoś przyczepić, zawsze znajdzie powód i wyleje swoje pretensje w sieci, bo przecież tak jest najłatwiej. Boli mnie, że nie potrafimy rozmawiać, że zawodnicy nie podejdą do dyrektora rajdu i nie powiedzą: fajnie było, chociaż ten i ten element można by było zrobić tak i tak, bo… Brakuje szacunku do pracy ludzi, którzy na poczet zorganizowania rajdu zaniedbują inne tematy (sen, rodzina, pieniądze). Nie potrafimy rozmawiać. To nie chodzi o rajdy same w sobie, taki tutaj mamy klimat.

Startowałaś ostatnio z Mateuszem Feruga Seatem Ibizą. Jeśli Polska załoga startuje takim nietypowym autem u naszych południowych sąsiadów, to dlaczego tak „egzotyczne” auta nie startują u nas?

Bo pierwsze pytanie, które z resztą padło z ust jednego z moich znajomych, brzmiało by: co to za samochód, skąd on się wziął? U nas chyba nie ma mentalnego przyzwolenia na takie wynalazki w rajdach. Kibice wesoło komentowali przejazdy Marka Mularczyka w Punto: „patrz, dymi jak diesel”. Mało kto dopuszcza myśli, że diesel mógłby się pojawić na odcinkach specjalnych i przy tym być konkurencyjnym autem. Start z Mateuszem pokazał, że może. Jestem bardzo zadowolona z tego rajdu. A Czesi mają ogromny dystans do tego, czym startują, startują dla zabawy.

Z jakim kierowcą i jakim autem chciałabyś wystartować choć raz w życiu? 🙂

Oj, jest ich kilku. Ott Tanak, Nikolay Gryazin, a z naszego podwórka Kajto, Łukasz Habaj, Robert Kubica. Ten ostatni jest dla mnie mega inspiracją do walki tak po prostu. Mega silny charakter, ale ten rocznik tak ma 😉

Może zobaczymy Cię kiedyś za kierownicą? 🙂

Czy jest na Sali jakiś sponsor?! 😉

Czym zajmujesz się poza startami?

Różnymi rzeczami, przez 12 lat uczyłam, jakiś czas przepracowałam w mniejszej firmie (uściski dla szefa Kamila), za chwilę rozpoczynam przygodę z bardzo dużą firmą z branży IT. Oprócz tego bywam kurą domową, przecież samo się nie posprząta 😉

Myślałaś kiedyś rzucić wszystko i spróbować profesjonalnej kariery pilota? Aby żyć ze startów?

A kto nie myślał? 😀 A tak na poważnie, za stara jestem. Zanim osiągnęłabym poziom doświadczenia Macieja Szczepaniaka, musiałabym zdmuchnąć 100 świeczek na torcie 😉

Jaka jest Aleksandra Przybyłek? 🙂

Jest to jedno z trudniejszych pytań. Powinnam powiedzieć uparta, ale to słowo ma pejoratywny wydźwięk. Chyba lepiej brzmi zdeterminowana. Co jeszcze? Odpowiedzialna i słowna. Sprawiedliwa. Chociaż to czasami bardzo trudne. Otwarta na nowe wyzwania. Jako dinozaur powiem, że doceniam bardziej być niż mieć.

Luty 1st, 2020|Kategoria: Artykuły|Tagi: , |

O Autorze: